Jakóbik

Present situation of V4 – how much united, how much divided? Interview with Wojciech Jakóbik

30.05.2017 | By Wojciech Jakóbik and Izabela Wojtyczka

Kraje Grupy Wyszehradzkiej przedstawiają często odmienną optykę w stosunku do kluczowych polityk, jak kształtuje się to w odniesieniu do polityki energetycznej?

W polityce energetycznej Grupy Wyszehradzkiej widać różnicę już na poziomie samej koncepcji. Według definicji, bezpieczeństwo energetyczne to stałe, nieprzerwane i bezpieczne dostawy surowca, po akceptowalnej cenie. W państwach wyszehradzkich mamy do czynienia z problemami już na poziomie podstawowym, czyli akceptowanej cenie, ponieważ jest ona różnie definiowana w każdym kraju. Polska uważa, że warto ponieść większą cenę za bezpieczne dostawy, które z kolei będą niosły za sobą zniesienie zależności od głównego dostawcy, czyli Rosji, a w przyszłości dzięki dywersyfikacji i tak dadzą tańszy gaz. Optyka  w innych państwach jest odmienna, bardziej pragmatyczna. Dla nich najważniejsze jest kryterium ceny. Dlatego wspomniana definicja nie jest taka sama w Warszawie, Pradze i innych stolicach Grupy.

Skąd biorą się takie różnice?

Oczywiście te problemy nie biorą się znikąd. Polski rynek gazu i energii elektrycznej znajduje się w innym miejscu, niż np. czeski, który jest bardzo związany z rynkiem niemieckim, ponadto jest mocno sprywatyzowany i nie ulega tak istotnym wpływom czynnika politycznego, jak w Polsce. Z drugiej strony polityka energetyczna Polski jest dużo bardzie aktywna, niż w innych państwach regionu. Węgry postanowiły uczynić z polityki energetycznej narzędzie równoważenia wpływów KE,  która jest nieprzychylna obecnej ekipie politycznej w Budapeszcie, a także włączyć się w romanse z rosyjskim kapitałem, który coraz mocniej wchodzi w tamtejszy sektor energetyczny. Takie działania są niedopuszczalne dla Polaków wszystkim ze względów bezpieczeństwa. Dlatego możemy zauważyć, że w warstwie samej koncepcji mamy do czynienia z istotnymi różnicami między poszczególnymi krajami Grupy Wyszehradzkiej.

Historia także odgrywa tutaj ważną rolę ?

Nasze kraje są postkomunistyczne i odziedziczyły energochłonną, mało efektywną energetykę po czasach komunistycznych, kiedy w naszej części Europy dominowali Sowieci. To prowadzi do kolejnych rozbieżność, ponieważ Czesi w polityce energetycznej mocno stawiają na atom, Słowacy inwestują w odnawialne źródła energii, Węgrzy również coraz mocniej bazują na atomie (w mocnym powiązaniu z rosyjskimi kontaktami), natomiast Polacy cały czas operują na węglu. Tutaj także warto wspomnieć o kontekście polityki klimatycznej UE, która ma duży wpływ na to jak wygląda energetyka w całej Europie, a która także dzieli państwa wyszehradzkie. Jeśli spojrzeć na glosowanie w Radzie Europejskiej w sprawie polityki energetyczno-klimatycznej, np. reformy systemu handlu emisjami, kraje wyszehradzkie nie głosowały spójnie i Polska pozostała sama ze swoimi postulatami. Jest zatem więcej rozbieżności niż współpracy.

Jeśli dostrzegamy więcej rozbieżności – czy jest sens planowania wspólnych projektów? Może gdzieś jednak widzimy możliwość realizacji wzajemnych interesów?

Na poziomie bardzo ogólnym możemy dostrzec płaszczyznę wspólnych interesów. Jest to z całą pewnością współpraca w ramach UE, walka o dofinansowanie projektów w naszej części Europy, dążenie do obrony równego traktowania wszystkich członków UE, czy obowiązywania prawa europejskiego, w tym regulacji energetycznych w Europie. Możemy nawet wymienić przejawy takiej współpracy dotychczas. Jest to np. walka z Europą wielu prędkości w sektorze gazowym, jakim był wspólny list premierów Grupy, państw bałtyckich, Rumunii i Chorwacji przeciwko projektowi Nord Stream 2, w którym domagali się oni od Brukseli jasnego określenia, czy ten projekt jest zgodny z prawem UE i na jakich warunkach powinien być dostoswany. Jest to doskonały przykład obrony zasad gry, która powinna być równa dla wszystkich w UE. Właśnie na takim ogólnym poziomie spotykają się nasze wspólne interesy.

Właśnie odnośnie Europy dwóch lub wielu prędkości. Jak w przypadku ”sukcesu” tej koncepcji będzie kształtować się dalsza pozycja V4 ?

Europa dwóch lub wielu prędkości z pewnością będzie zagrożeniem dla każdego państwa, które miałoby się znaleźć w tej drugiej, gorszej grupie. Niestety Polska, Czechy czy i inne kraje V4 są na peryferiach i z dużym prawdopodobieństwem znalazłyby się w tej gorszej grupie. Tutaj jednak także musimy popatrzeć na każdy kraj odrębnie, np. energetyczne powiązania czeskie z rynkiem niemieckim sprawiają, że ten kraj mógłby wywalczyć sobie miejsce w lepszym obozie. Pytanie zatem, czy kraje wyszehradzkie będą w stanie razem bronić Europy jednej prędkości, czy po kolei pozapisują się do lepszej grupy wewnątrz Europy dwóch prędkości. Z pewnością każdy kraj Grupy Wyszehradzkiej będzie stał przed dylematem, jakie objąć stanowisko. Na pewno przeciwskuteczne będzie budowanie Europy drugiej kategorii pod przywództwem Polski jako alternatywy, bo ta nikogo nie przyciągnie.

A jakie to ma znaczenie i powiązania z polityką energetyczną ?

Duże, przede wszystkim ze względu na to, że mamy w tym kontekście do czynienia z budżetem i przyznawaniem środków z UE.  Współpraca wyszehradzka polega głownie na tym, aby jak najefektywniej zasycić środki z UE i rozwijać się za ich pomocą. Alternatyw dla tego mechanizmu w tym momencie nie mamy, dlatego cała Grupa powinna dążyć do reformy systemu UE na rzecz lepszego jej funkcjonowania, aniżeli dokładać się do jego niszczenia.

Ponadto, aktywna polityka w regionie, odważne decyzje w sektorze energetycznym, także w zakresie właścicielskim, jak np. ekspansja na rynkach Europy Środkowo-Wschodniej, to także narzędzie realizacji własnego interesu, które będzie miało pozytywne konsekwencje dla całej współpracy, ponieważ większy wpływ w regionie oznacza więcej kart przetargowych, to przekłada się na szerszy wpływ na sąsiadów i pozwala tworzyć przeciwwagę do wpływów niemieckich w Europie Środkowo-Wschodniej. Wspólne zarabianie pieniędzy będzie nas jednoczyło najlepiej. Dopiero potem przyjdzie czas na postulowaną integrację polityczną.

Patrząc na inną wielką energetyczną potęgę w Europie – Rosję i Gazprom, nasuwa się pytanie, czy lobby tego gracza nie wpływa na sytuację w Europie Środkowo-Wschodniej?

Oczywiście, współpraca państw V4, nawet na wspomnianym poziomie ogólnym, także jest blokowana i atakowana poprzez działania dyplomacji rosyjskiej i Gazpromu. Strona rosyjska, w zasadzie na boku proponuje układy dla państw z Europy Środkowo-Wschodniej, które zniechęcają je do solidarnej polityki energetycznej w ramach UE. Propozycje mają zagwarantować partykularne interesy tych państw, kosztem interesów innych państw Grupy. To z oczywistych względów rodzi podziały w samej organizacji, ponieważ z uwagi na wymienione wcześniej różnice, widzimy, że w przypadku Nord Starem 2, Czesi poprzez zaangażowanie ich oligarchów w sprawy polityki energetycznej, są mocno podatni na rosyjskie lobby. W Polsce te działania są mniej skuteczne, niemniej minimum współpracy wyszehradzkiej powinno polegać właśnie na przekonaniu Komisji Europejskiej do stanowczego mandatu w negocjacjach dotyczących Nord Stream 2.

Jakie są reakcje na projekt połączenia gazociągowego Nord Stream 2 W Grupie Wyszehradzkiej?

Opór wobec Nord Stream 2 ma inne podstawy w każdym z kraju. Polacy nie zgadzają się z tym projektem, ze względu na ryzyko ugruntowania pozycji Gazpromu w regionie i wysokie zagrożenie dla projektów dywersyfikacyjnych, Czesi czy Węgrzy boja się być pominiętymi w tym projekcie. Oczywiście wynika to także z faktu, że sektor gazowy w Polsce czy w Czechach ma zupełnie inną charakterystykę. W Czechach jest to prywatny przedsiębiorca, na którego nie mają wpływu politycy. Z kolei w Polsce firmy gazowe są pod mocnymi sterami państwa, dlatego należy przedstawić jakąś sensowną alternatywę.  Z tego powodu jako Polacy możemy rozmawiać o korytarzu norweskim i o rozbudowie terminala LNG w Świnoujściu, które mają być alternatywą nie tylko dla Polski, ale także dla całego regionu.

No właśnie, korytarz norweski, jakie on stwarza możliwości?

Po raz trzeci podchodzimy do budowy korytarza norweskiego i jest on w tym momencie najbardziej realny w historii. Jeśli na Open Season od graczy w regionie zostaną zgłoszone zamówienia na 7,5 mld m₃ z 10 mld przepustowości magistrali, wtedy zostaną wypełnione warunki studium wykonalności i będzie można podjąć ostateczną decyzję inwestycyjną, która jest zapowiadana przez Polskę na koniec 2017 roku. Jeśli to wszystko dojdzie do skutku, to gaz z Norwegii będzie potencjalnie trwale konkurencyjny w stosunku do rosyjskiego i będzie atrakcyjny rynkowo, co powinno zainteresować naszych partnerów w Grupie Wyszehradzkiej.

Co wiemy na temat Korytarza Północ-Południe?

Korytarz Północ-Południe to sieć gazociągów od Świnoujścia aż pod wyspę Krk na Chorwacji, która ma połączyć kraje V4 i Chorwację siecią gazociągów, dzięki czemu będziemy mieli swobodny przepływ gazu np. z terminala LNG i korytarza norweskiego na południe, ponadto przyczyni się on do znacznej dywersyfikacji w regionie. Projekt jest realizowany przy wsparciu finansowym i politycznym przez Komisję Europejską, dlatego z dużym prawdopodobieństwem dojdzie do skutku.

Na kiedy przewiduje się jego zakończenie?

Komisja chciałby go skończyć do 2020 r., co jest teoretycznie realne i w końcu dojdzie do skutku, ale tutaj są różne spojrzenia jeśli chodzi o Polskę i inne kraje Grupy. Dla tych drugich najważniejsze jest, aby było jak najwięcej połaczeń i gaz swobodnie mógł płynąć przez gazociągi,  jednak dla Polski najistotniejsze jest to, aby zapewnić realną alternatywę źródła dostaw w stosunku do rosyjskich wpływów. Korytarz bez tej realnej alternatywy będzie służył w zasadzie bardziej efektywnemu rozprowadzaniu rosyjskiego gazu, czyli będziemy mieli nowy gaz ze starego rurociągu.

Z czego wynikają zatem problemy z jego finalizacją?

Polska i Czechy nie mogą zbudować drugiego połączenia. Są to typowe niesnaski pomiędzy dwoma krajami. Podejrzewam, że ostatecznie KE dołoży do tego projektu pieniądze i kraje się porozumieją. To z dużym prawdopodobieństwem będzie skutkować dokończeniem projektu.

Jakie są realne przesłanki ku realizacji takiego połączenia?

Sieciowanie rynków pozwala na to, aby były one bardziej płynne i żeby było więcej gazu w obrocie i przez to malała cena, niezależnie skąd pochodzić będzie ten gaz. Fakt, że mamy możliwość zagwarantowania alternatywnych źródeł (LNG, złoża norweskie) stawia nas w bardzo korzystnej sytuacji, bowiem cena będzie jeszcze niższa. Zmusza to także dotychczasowych graczy, np. Rosję do przedstawienia alternatywnej oferty. Słowem, prowadzi to finalnie do tworzenia możliwości zakupu tańszego gazu.

Można powiedzieć, że po każdej ze stron w Grupie Wyszehradzkiej jest dużo do zrobienia. Długofalowa konsekwentna polityka energetyczna każdego kraju, nastawiona na wzmacnianie wpływów w regionie, powinna zwrócić się w postaci większej spójności we wzajemnych relacjach.  Polska z całą pewnością powinna ustępować krajom V4 tam, gdzie jest to możliwe, bowiem współpraca jest realna, ale dopiero po konsekwentnych kompromisach. Natomiast Korytarz Północ-Południe rodzi się w bólach, ale jest to przedsięwzięcie realne i już realizowane głównie dzięki patronatowi Komisji Europejskiej dopingującej do działania oraz dającej dofinansowanie. Bez poparcia Brukseli trudno dziś realizować megaprojekty w Europie.

Pytany: Wojciech Jakóbik
Pytająca: Izabela Wojtyczka

Fotografia: https://wjakobik.com/about/

Comments