Flanschverbindung_Gasleitung

V4 countries’ aproaches to energy policy. Interview with Zbigniew Dura

15.05.2017 | By Zbigniew Dura and Izabela Wojtyczka

Grupa Wyszehradzka to organizacja złożona z czterech państw o podobnej tożsamości, ale często reprezentująca różne poglądy. Jak wygląda kwestia podejścia do polityki energetycznej i gazu?

Zdefiniować w tym kontekście musimy przede wszystkim relacje pomiędzy krajami i sposób, w jaki każde z państw chce realizować swoje interesy. Tak jak Pani wspomniała, w Grupie Wyszehradzkiej mamy do czynienia z czteroma krajami i ich odmienną wizją prowadzenia polityk, w tym polityki energetycznej. Dobrym przykładem jest Polska, która chciałaby stać się swoistą bramą dla państw Grupy Wyszehradzkiej w kwestii dywersyfikacji dostaw, co z kolei nie jest do końca optymalnym rozwiązaniem dla innych państwa V4. Interesy poszczególnych krajów, patrząc na cały sektor gazowy, są bardzo rozbieżne. Możemy to dostrzec np. za pomocą tego, w jaki sposób podchodzą one do wspomnianej dywersyfikacji – polski rząd rozumie to jako stworzenie fizycznych możliwości dostaw gazu z innych kierunków niż rosyjski i niemiecki, czyli budowa terminalu LNG i gazociągu łączącego z Norwegią. Dla państw śródlądowych kształtuje się to w nieco inny sposób, ponieważ skądkolwiek będą oni ściągać gaz, zawsze będzie się to wiązać z tranzytem przez inne państwo. W związku z tym, zupełnie nowy kierunek dostaw nie istnieje, ewentualnie jest możliwość podłączenia nowego elementu do zbudowanej już obecnie sieci.

Czy możemy podeprzeć to na jakimś przykładzie?

Najlepszym tego przykładem jest rynek czeski, który jest mocno powiązany z niemieckim rynkiem Gaspool. Jest on bardzo konkurencyjny, ponieważ mniej, niż połowa jest zajęta przez dominujące innogy, reszta natomiast przez kilkanaście mniejszych podmiotów czeskich lub zagranicznych. Zwłaszcza dla nich, dywersyfikacja i zaangażowanie w nowe projekty (np. w ramach V4) mogłoby stać się atrakcyjne wówczas, kiedy byliby przekonani, że długofalowo polski rynek będzie tańszy i będzie można na nim kupić gaz taniej niż na rynku niemieckim. Utrudnieniem jest także wielkość projektów, dla mniejszych podmiotów z rynku czeskiego mogą one być zbyt ryzykowne.

Taki scenariusz (większa konkurencyjność cen polskiego projektu gazowego) może zostać zrealizowany?

W stosunku do rynku czeskiego raczej nie, zwłaszcza, jeśli powstałby Nord Stream 2, który bardzo mocno zmieniłby rynek niemiecki i dodałby do niego dużo gazu, co oczywiście przełożyłoby się na płynność tego rynku i większą konkurencyjność wobec polskiej koncepcji. A wiec patrząc na model importowy, dla krajów V4 dołożenie polskiego projektu ma sens tylko wtedy, kiedy rynek polski byłby długofalowo tańczy od niemieckiego.

Możemy w takim razie mówić o możliwości zacieśnienia współpracy gazowej w Grupie Wyszehradzkiej?

Teoretycznie tak, natomiast to zależy od wspomnianego już definiowania poszczególnych interesów, jeśli np. czeski rząd stwierdziłby, że za pomocą dostępnych środków i z punktu widzenia bezpieczeństwa będzie dążyć do powstania łącznika Polska-Czechy, lub Polska zweryfikowałaby swój model i dopuściłaby możliwość importowania gazu czeskiego, taka kooperacja jest możliwa. Niemniej jednak jest to sytuacja, w której każdy kraj musiałby coś oddać lub z czegoś zrezygnować na rzecz drugiej strony. Należy przy tym zwrócić uwagę, że kwestie te mieszają się także z interesami Rosji, przede wszystkim w kwestii podłączenia krajów V4 z Nord Stream 2. Jeśli rosyjski gaz przestałby przepływać przez Czechy lub Słowację, oznaczałoby to komercyjny dramat dla operatorów sieci.

Jak Nord Stream 2 i koncepcje Polski w ramach V4, wpływają na sytuację gazową w Europie? Czy lobby rosyjskiego Gazpromu także oddziałuje na sytuację na rynku gazu w Europie Środkowo-Wschodniej?

Nowy projekt rosyjskiego Gazpromu, Nord Stream 2, od strony komercyjnej jest bardzo kuszącą propozycją dla zachodnich koncernów. Dla Czechow czy Słowaków jest to szansa na powstrzymanie wolumenów eksportowych. Mogą oni zaczekać na rozwój sytuacji i wybrać bardziej atrakcyjną dla nich ofertę. Słowacy są w przy tym w trudniejszej sytuacji – mogą zostać ominięci przez każdy z krajów V4 (choć rynek ten nie jest dla nich optymalnym modelem), a jeśli popatrzymy na konfigurację krajów – Polska, Czechy, Słowacja i Austria oraz ich konkurencję o to, kto miałby dostarczyć gaz na Ukrainę, zakładając, że powstanie Nord Stream 2 i Baltic Pipe, bądź którykolwiek ze scenariuszy budowany przez Gaz System, to wyłania się sytuacja, gdzie Polska będzie konkurowała z Czechami i Słowacją w dostawach gazu na Ukrainę.

W jakim stopniu wspomniany rynek ukraiński jest perspektywiczny?

Rynek ukraiński będzie się kurczył. Jeżeli w perspektywie do 2022 r., kiedy ma powstać nowa infrastruktura (na rynek ukraiński trzeba doprowadzić nową infrastrukturę i zainwestować w rozbudowę sieci w Polsce, aby móc dostarczać gaz z rejonu Podkarpacia w kierunku Słowacji) zużycie gazu będzie malało w takim tempie, jak do tej pory, prawdopodobnie będziemy obserwować zapotrzebowanie na połowę importu, w stosunku do dzisiejszych realiów. To oznacza, że miejsce do zagospodarowania gazu na Ukrainie będzie coraz mniejsze. Jeśli powstanie Nord Stream 2, będziemy mieć przepływy rosyjskiego gazu przez Niemcy, następnie do Czech i na Słowacje, skąd przez łącznik z Austrią do Baumgarten lub na Węgry. Czeski operator sieci przesyłowej pracuje przy tym nad projektem łączącym bezpośrednio Austrię i Czechy, co może pozbawić Słowację znacznej części tranzytu. Jednocześnie zarysowuje się także konkurencja polsko-słowacka o przejecie eksportu ukraińskiego rynku, czyli może dojść do sytuacji, w której słowacki operator, kontrolujący jeden z największych systemów przesyłowych w Europie, będzie dostarczał gaz wyłącznie na własny rynek.

Który projekt wg. Pana mógłby wygrać?

Patrząc na aktualne ceny w Polsce i koszty dostawy na rynek ukraiński, w porównaniu z zakupem gazu w Niemczech, czyli najbliższym płynnym rynku, który dostarcza gaz na Ukrainę przez Czechy i Słowację, polskie plany są konkurencyjne. Nawet przy obecnej ograniczonej infrastrukturze, polskie firmy są w stanie eksportować gaz po niższej cenie niż tandem niemiecko-czeski. Spośród tych wielu scenariuszy oraz zbieżnych interesów, należy jednak zauważyć, że pozycja czeska jest bardzo dobra, ponieważ ominięcie ich w jakiejkolwiek kombinacji jest bardzo trudne.

Co może wpłynąć na sukces lub porażkę polskich planów połączenia gazowego z Ukrainą?

Kluczowe jest to, czy ukraińskie firmy będą chciałby angażować się finansowo w zapewnienie bezpieczeństwa przesyłów i rezerwacji przepustowości w okresie 10-letnim. Dzisiaj Ukraina zaopatruje się w gaz w systemie krótkoterminowym, jednak nie jest powiedziane, że partnerzy ukraińscy nie będą chcieli robić rezerwacji przepustowości na długi okres w nowych projektach. Zależeć to będzie w dużej mierze od kalkulacji ryzyka. Jeśli założymy perspektywę 10-letnią na rezerwację przepustowości, to będzie oznaczało, że ukraińskie firmy będą miały ograniczoną elastyczność wyboru rynku, podczas, gdy w dzisiejszych realiach mają ją dosyć sporą –  mogą kupić gaz płynący przez Węgry, Słowację lub Polskę i dopasowywać się w zależności od relacji tych rynków do siebie.

Wobec tego jak zarysowuje się koncepcja korytarza Północ-Południe?

Koncepcja korytarza Północ-Południe, jako polska koncepcja eksportowa, jest odbierana w każdym państwie V4 inaczej. Jeśli warunki rynkowe się nie zmienią, i polski rynek będzie wyceniany jako rynek niemiecki plus koszty przesyłu, to dla Czechów ta inicjatywa nie ma w zasadzie większego sensu. Jeśli Polska chce tym projektem zbudować sobie pozycję eksportową, to rynek słowacki także jest marginalnie opłacalny. Natomiast jeżeli infrastruktura powstałaby przy obecnych taryfach, gaz eksportowany z Polski mógłby być atrakcyjny dla odbiorców na Ukrainie. Mimo wszystko można zauważyć, że koncepcja ta nie wpisuje się we wspólne plany Grupy Wyszehradzkiej, ponieważ zwyczajnie nie jest to dla większości krajów opłacalne.

Pytany: Zbigniew Dura
Pytająca: Izabela Wojtyczka

Photo: public domain

Comments